- To na pewno nie był zamach obwieściło wielu innych.

Z upływem czasu było coraz gorzej. Obie strony umacniały się w swej "pewności".


Tymczasem pewność to stan człowiekowi obcy. Szczególnie w sytuacjach tego typu. Kiedy dysponenci  prawdy (tu Rosjanie) mają interes w tym, żeby sprawa nie została nigdy wyjaśniona.

Rosyjscy przywódcy nie ukrywają, że zależy im na "mąceniu wody". Ich propagandziści od początku akcentują, że Rosjanie nie mieli z katastrofą nic wspólnego i nie znajdują po swej stronie nawet najmniejszego uchybienia. Jednocześnie poprzez różne, najprawdopodobniej wyreżyserowane "pomyłki" i "przecieki", starają sie przekonać wszystkich zainteresowanych, że to naprawdę ich robota... 

 

Dlaczego "wrzutki" na temat katastrofy pod Smoleńskiem, przygotowane dla polskich mediów przez Rosjan były tak...  "nieprofesjonalne"?



Odpowiedzi na to pytanieszukałem jeszcze zanim wywiadów na temat katastrofy zaczął udzielać Aleksander Smolar... (fragment Jego wypowiedzi zacytuję w dalszej części notki).

To co Rosjanie przekazywali dziennikarzom nie trzymało się kupy!  

W łatwych do zweryfikowania sprawach (z reguły tych, które trudno było uznać za priorytetowe) zasypywali naszych lawiną fałszywych informacji.  Podawali im prymitywnie fałszowane informacje choć wiedzieli, że wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw...?

Nie. Wydaje mi się, że było zupełnie inaczej...  

Podawali prymitywnie fałszowane informacje... żeby miec pewność,  że w tych sprawach wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw!!!


1) Redaktor Bater miał ze sobą zegarek, redaktor Wiśniewski kamerę, kilkuset ludzi znajdujących się w okolicy aktywne telefony komórkowe z czasomierzami... A Rosjanie, przez kilka miesięcy, błędnie informowali o czasie katastrofy. Musieli mieć niezły ubaw, gdy widzieli, że polska telewizja powtarza błędne informacje i emituje filmiki nakręcane krótko po katastrofie... Materiały miały wykasowaną informację o czasie nagrania!!! (Oprócz zegara skasowane były tylko odgłosy strzałów). 

2) Lot trwał poniżej dwóch godzin, samolot przed katastrofa nie wykonał ani jednego podejścia do lądowania... Rosjanie musieli miec niezły ubaw gdy widzieli polskich dziennikarzy telewizyjnych przekazujących "wrzutki" o kilkugodzinnym kołowaniu nad lotniskiem i  czterokrotnym podejściu do ladowania.

3) Zarejestrowane rozmowy między pilotami i "wieżą" toczyły się w języku rosyjskim. Rosjanie musieli mieć niezły ubaw widząc naszych dziennikarzy wypytujących w telewizji ekspertów, czy fakt, iż polscy piloci nie znali jezyka rosyjskiego mógł im utrudnić komunikację z "wieżą".

I tak dalej, i tak dalej... Sporo tego było!

Rosjanie kłamali szczególnie wtedy, gdy mieli pewność, że ich kłamstwa zostaną rozszyfrowane...?


Polski rząd dał się nabrać Rosjanom podobnie jak dziennikarze.

Nasi nie spodziewali się, że Putin z Miedwiediewem, Anodiną i całym moskiewskim apartem władzy grał będzie do innej bramki! Nasz rząd mówił coś o ociepleniu klimatu między naszymi bratnimi krajami, a w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem, nawet tłumaczył, że należy mieć do Rosjan pełne zaufanie. Rozczarowanie musiało być bolesne...

(źródło: niepoprawni.pl)


Miało być inaczej. Zgodna współpraca prokuratur, niepodważalne (już w pierwszej wersji) zeznania rosyjskich świadków, wspólne jednoznaczne wnioski, wyjaśnienia, które będą wiarygodne dla polskiej opinii publicznej... A skończyło się na ostrych słowach polskiego Premiera i ponad stu stronach uwag do rosyjskiego projektu raportu!

Dlaczego Rosjanie nie starali się spełnić polskich marzeń o rzetelnym, jednoznacznym wyjaśnieniu przyczyn katastrofy? Dlaczego zachowują się tak jakby wręcz zależało im na przekonaniu całego świata, że przyłożyli rękę do Katastrofy? Dlaczego przez cały czas demonstracyjnie wkręcają żarówki, które rzucają światło na ich trudne do wytłumaczenia działania?  

Całość robi wrażenie kuriozalne. Na usprawiedliwieniu Rosjan i oczyszczeniu ich z wszelkich podejrzeń zależy jedynie... Polakom?

Warto w tym miejscu przypomnieć cudaczny dialog dwójki reprezentantów polskich elit na temat  myślozbrodni "skandalicznych" podejrzeń wobec Rosjan.


Monika Olejnik:: Nie możemy tego pominąć milczeniem, bo to było dla kilku milionów ludzi w telewizji publicznej. Więc wydaje mi się, że...

Aleksander Smolar:: Ja uważam, że to było skandaliczne i nieodpowiedzialne. Nieodpowiedzialne, bo po prostu jeżeli zada się proste pytanie dlaczego mieliby to zrobić, zważywszy, że wybory i tak miały być niedługo, i że prezydent Kaczyński nie miał wielkich szans ponownego wyboru, dlaczego mieliby to robić?! Mi się wydaje, że to jest kompletnie absurdalne, nawet jako czysto teoretyczna hipoteza i nikt z władz państwowych takich podejrzeń i hipotez nie formułował.



Bezsensownych słów tego typu było w cytowanym wywiadzie więcej. Szef Fundacji Batorego wypowiadał je, jakby liczył, że ktokolwiek uwierzy w Jego bezmyślność...

Tymczasem Rosjanie nie przejmowali się słowami Smolara i robili wszystko, aby dać nam o zrozumienia, że to najprawdopodobniej oni doprowadzili do tragedii... Robili sobie zdjęcia przy wymianie żarówek na lotnisku, organizowali łapankę na personel naziemny, spisywali sprzeczne zeznania, nagrywali fikcyjne wywiady z kontrolerami lotów, dopuszczali do emisji filmików z miejsca katastrofy z odgłosami strzałów... 

Bez względu na to jakie były przyczyny katastrofy, trzeba przyznać, że Rosjanie bardzo się starali.

Niejasności w tej sprawie są dla Rosjan korzystne. Lebied', Dudajew, Gamsachurdia, Litwinienko, Kaczyński... Na ewentualnych przeciwnikach Wielkiej Rosji  w Azji i Europie Wschodniej wspomnienie tych nazwisk musi robić piorunujące wrażenie. Nawet jeśli w niektórych przypadkach losy wymienionych polityków nie zostały przypięczętowane na skutek działań funkcjonariuszy podległych rosyjskim władzom.


Mimo to (oficjalnie) zarówno Moskwa, jak i nasza prokuratura, politycy, media, za przykładem Aleksandra Smolara, przekonywać nas będą, że Rosjanie nie mogli dokonać zmachu bo... nie mieli motywu.

Nie mieli motywu? Nie przyłożyli ręki do katastrofy? Nawet jeśli nie mieli z tym nic wspólnego, to potrafili perfekcyjnie wykorzystać sytuację...




Aktualna liczba uczestników "Gulaszowego Czwartku" zarejestrowanych na Facebooku: 365

(Facebookowcy! Dopisujcie się! I zapraszajcie znajomych!)

image