"Dlaczego Rosjanom nie zależy?"

Dlaczego Rosjanie wymyślili brzozę?


Dlaczego Rosjanie nie starali się spełnić polskich marzeń o rzetelnym, jednoznacznym wyjaśnieniu przyczyn katastrofy? Dlaczego zachowują się tak jakby wręcz zależało im na przekonaniu całego świata, że przyłożyli rękę do Katastrofy? Dlaczego przez cały czas demonstracyjnie wkręcają żarówki, które rzucają światło na ich trudne do wytłumaczenia działania?  

Całość robi wrażenie kuriozalne. Na usprawiedliwieniu Rosjan i oczyszczeniu ich z wszelkich podejrzeń zależy jedynie... Polakom?

Warto w tym miejscu przypomnieć cudaczny dialog (z kwietnia 2010r.) dwójki reprezentantów polskich elit na temat  myślozbrodni "skandalicznych" podejrzeń wobec Rosjan.


Monika Olejnik:: Nie możemy tego pominąć milczeniem, bo to było dla kilku milionów ludzi w telewizji publicznej. Więc wydaje mi się, że...

Aleksander Smolar:: Ja uważam, że to było skandaliczne i nieodpowiedzialne. Nieodpowiedzialne, bo po prostu jeżeli zada się proste pytanie dlaczego mieliby to zrobić, zważywszy, że wybory i tak miały być niedługo, i że prezydent Kaczyński nie miał wielkich szans ponownego wyboru, dlaczego mieliby to robić?! Mi się wydaje, że to jest kompletnie absurdalne, nawet jako czysto teoretyczna hipoteza i nikt z władz państwowych takich podejrzeń i hipotez nie formułował.



Bezsensownych słów tego typu było w cytowanym wywiadzie więcej. Szef Fundacji Batorego wypowiadał je, jakby liczył, że ktokolwiek uwierzy w Jego bezmyślność...

Tymczasem Rosjanie nie przejmowali się słowami Smolara i robili wszystko, aby dać nam o zrozumienia, że to najprawdopodobniej oni doprowadzili do tragedii...

Zalewali nas licznymi (łatwymi do rozszyfrowania!) kłamstwami. Opowiadają o pilotach nie znających języków obcych, o wielokrotnych podejściach do lądowania, o dwugodzinnym kołowaniu samolotu nad lotniskiem. Podawali błędną godzinę katastrofy, robili sobie zdjęcia przy wymianie żarówek na lotnisku, organizowali łapankę na personel naziemny, spisywali sprzeczne zeznania, nagrywali fikcyjne wywiady z kontrolerami lotów, dopuszczali do emisji filmików z miejsca katastrofy z odgłosami strzałów... 

Bez względu na to jakie były przyczyny katastrofy, trzeba przyznać, że Rosjanie bardzo się starali.

Niejasności w tej sprawie są dla Rosjan korzystne. Lebied', Dudajew, Gamsachurdia, Litwinienko, Kaczyński... Na ewentualnych przeciwnikach Wielkiej Rosji  w Azji i Europie Wschodniej wspomnienie tych nazwisk musi robić piorunujące wrażenie. Nawet jeśli w niektórych przypadkach losy wymienionych polityków nie zostały przypięczętowane na skutek działań funkcjonariuszy podległych rosyjskim władzom.


Mimo to (oficjalnie) zarówno Moskwa, jak i nasza prokuratura, politycy, media, za przykładem Aleksandra Smolara, przekonywać nas będą, że Rosjanie nie mogli dokonać zmachu bo... nie mieli motywu.

Nie mieli motywu? Nie przyłożyli ręki do katastrofy? Nawet jeśli nie mieli z tym nic wspólnego, to potrafili perfekcyjnie wykorzystać sytuację...

 


 

 

(Poniżej notka z 20.04.2010) 


 

Fundacja Batorego na straży polskiego zaścianka

 

W krajach "wolności i demokracji", maskowanie własnej sprawności umysłowej jest bardzo popularną rozrywką "osób publicznych". 

Słowa szefa Fundacji Batorego, Aleksandra Smolara po tragedii pod Smoleńskiem zdają się sugerować, że już sama analiza niektórych hipotez może być myślozbrodnią.


W dywagacjach na temat przyczyn katastrofy dozwolone było prawie wszystko.

Popularne były opowieście o nienadającym się do użytku samolocie, o nieznających języków obcych Pilotach, którzy na dodatek nie mieli prawie żadnego doświadczenia i nigdy nie lądowali na lotnisku w Smoleńsku. Opowiadano o zbrodniczych naciskach jakie na niedoświadczonych, niepiśmiennych Pilotów wywierać mógł Prezydent, o wielokrotnych próbach lądowania i dwugodzinnym kołowaniu nad Smoleńskiem. Prawdopodobnych przyczyn tragedii znleziono wiele. Pewne było tylko jedno: Rosjanie są czyści jak łza i w żaden sposób nie "pomogli katastrofie".

Do tego powszechnie obowiązującego przekonania wrócił w czasie wywiadu z Moniką Olejnik, szef Fundacji Batorego, Aleksander Smolar.


Aleksander Smolar:: Zresztą większość Polaków natychmiast w to uwierzyła. Nikt Rosjan nie oskarżał - to po prostu byłoby absurdalne.

Monika Olejnik:: No nie, prof. Krasnodębski.

Aleksander Smolar::No tak, były wyjątki, ale pomińmy je milczeniem.

Monika Olejnik:: Nie możemy tego pominąć milczeniem, bo to było dla kilku milionów ludzi w telewizji publicznej. Więc wydaje mi się, że...

Aleksander Smolar:: Ja uważam, że to było skandaliczne i nieodpowiedzialne. Nieodpowiedzialne, bo po prostu jeżeli zada się proste pytanie dlaczego mieliby to zrobić, zważywszy, że wybory i tak miały być niedługo, i że prezydent Kaczyński nie miał wielkich szans ponownego wyboru, dlaczego mieliby to robić?! Mi się wydaje, że to jest kompletnie absurdalne, nawet jako czysto teoretyczna hipoteza i nikt z władz państwowych takich podejrzeń i hipotez nie formułował.
 


"Wybory w Polsce już niedługo..."

Czy w tych (czysto teoretycznych!) hipotezach Aleksander Smolar od razu odrzuca myśl, że Rosjanie mogą się kierować (teoretycznie!) czymkolwiek poza obroną swych interesów w Polsce?  Czy zapomnieli, że ciągle istnieje przynajmniej kilka krajów, w których symptomy umacniania międzynarodowej pozycji Rosji obserwowane są z dużym zainteresowaniem? Czy po wyborach w Polsce Rosjanie zrezygnują z wszelkich form aktywności?



 

image